.

.

niedziela, 8 lipca 2018

Książki o roślinach

Ostatnio więcej mnie na instagramie z uwagi na szybkość i łatwość dodawania zdjęć. 

Czas odkurzyć bloga. Temat roślinny jak widać po tytułach. Pomyśleć, że kiedyś nie przepadałam za roślinami i miałam tendencję do skutecznego ich zasuszania. Trochę wody upłynęło od tego czasu. Przeszłam przez etap upodobania do roślin kwitnących, przez sukulenty i storczyki do roślin o dekoracyjnych liściach i o właściwościach zdrowotnych (oczyszczających powietrze z różnych chemikaliów - według raportu NASA). Coraz bardziej lubię otaczać się roślinami, ale starannie wyselekcjonowanymi i spełniającymi moje wymogi wizualne :) Parapety nie są zapchane, ale są miejscem dla wybranych donic bez zbędnego zagęszczania ilości. Sporo roślin to zaszczepione od kogoś (jak skrzydłokwiat, fiołek afrykański, sanseweria, bluszcz). Wielką frajdę sprawia mi wyhodowanie rośliny od maleńkości z zaszczepki. Donice stopniowe zamieniałam na ceramiczne z powodów estetycznych - takie mi się po prostu bardziej podobają. Tylko storczyk, który dostałam od męża, wtedy jeszcze narzeczonego, 11 lat temu rośnie z plastiku ze względu na kwestię innego podlewania.


Roślinnych książek mam 3. O roślinach podbiła moje serce zdjęciami i kwestiami merytorycznymi. Projekt rośliny średnio przypadł mi do gustu, bo jest skierowany do raczkujących w kwestii roślin. Urban jungle to najnowszy nabytek - wydanie w języku angielskim - dopiero zaczynam je czytać równocześnie ćwicząc mój angielski.

Ostatnio otaczanie się roślinami stało się modne i o ile nie gonię za modami, to tutaj jestem fanką, bo zawsze dobrze otaczać się zielenią. Rośliny dobrze wpływają na ludzi, więc całym sercem popieram tę modę i oby trwała jak najdłużej.

sobota, 24 marca 2018

Las w słoiku

Lasy w słoikach widziałam w internecie już dawno i od razu mnie urzekły. Podczas niedawnej wizyty w sklepie na dziale ogrodniczym zauważyłam rośliny posadzone w szklanych, zamykanych pojemnikach. Potem przeczytałam instrukcję sadzenia takich roślin w książce O roślinach Radosława Berenta i Łukasza Marcinkowskiego. Dzisiaj kupiłam słoik, rośliny i dodatki. Wieczorem zabrałam się za sadzenie (do dekoracji przydały mi się kamienie zbierane nad brzegiem morza i przywiezione z urlopu).




piątek, 16 marca 2018

Powrót zimy

Raptem dwa dni temu mieliśmy wiosnę, dzisiaj powróciła zima. Śnieg sypie od dobrych kilku godzin, temperatura aktualna to -4 stopnie, zatem w nocy jeszcze spadnie, to jutro nadal będzie biało.

Dobrze że dzisiaj zmieniłam wiosenno-jesienny płaszcz na zimową kurtkę.

Zdjęcie zrobione telefonem.


poniedziałek, 5 marca 2018

Chleb na zakwasie

Wróciłam do pieczenia chleba. Dostałam zakwas i mogę działać. Piekę pszenny (pół na pół mąka biała i pełnoziarnista). Zapach podczas pieczenia i smak po wyjęciu z piekarnika wie ten, kto piecze :) Kto nie wie, niech spróbuje, nie pożałuje.



sobota, 10 lutego 2018

Małe przyjemności

Przy okazji zakupu butów dla męża, korzystając z wyprzedaży, kupiliśmy dla niego buty i dla mnie torebkę. Za dwie rzeczy zapłaciliśmy tyle, co pierwotnie kosztowały buty.

Akurat potrzebowałam takiej większej na ramię, by dłonie nie marzły przy noszeniu torebki w dłoni o tej porze roku. Dlatego kupiłam noszoną na ramię, średniej wielkości.


niedziela, 4 lutego 2018

Targ staroci w Lublinie

W każdą czwartą niedzielę miesiąca na Starym Mieście i pod zamkiem.

Patera jest mała i urocza. Kosztowała 50 zł, ale mój tata targował się dla mnie (ja nie potrafię) i cena ostatecznie wyniosła 35 zł.


sobota, 6 stycznia 2018

Todd Burpo, Niebo istnieje naprawdę

Pierwsza lektura w 2018 roku, pożyczona od teściowej. Pomysł na książkę ciekawy, jest oparta na faktach, bo syn autora jako czterolatek przeżył śmierć kliniczną i w tym czasie przebywał w niebie. Przesłanie książki wzbudza nadzieję, bo dziecko opowiadało, że spotkało w niebie dziadka i nienarodzoną siostrzyczkę (jego matka poroniła jedną ciążę), opisywało ludzi i anioły, widziało dużo psów. Chłopiec mówił o Jezusie, o Panu Bogu i o tym jak w niebie jest miło i pięknie. Historia Coltona Burpo chwyta za serce, ale jego ojciec nie posiada talentu pisarskiego i trochę ciężko się czytało.


środa, 27 grudnia 2017

Boże Narodzenie 2017

Boże Narodzenie w tym roku nadeszło niepostrzeżenie szybko z uwagi na okres przeziębień.

Spowiedź przedświąteczna w ostatniej chwili w wigilię rano, ale lepiej późno niż wcale.

Wigilia u nas na 19 osób licząc z 6 dzieci, szalone tempo, ale rodzinnie i miło.

Choinka, jak zawsze, żywa i pachnąca lasem.


niedziela, 17 grudnia 2017

Zakupy w ciuchlandzie

Nie przepadałam za ciuchlandami z wielu powodów, ale ostatnio się z nimi przeprosiłam. Byłam 2 razy i za każdym razem zrobiłam udane zakupy. Poniżej efekt ostatniej wizyty.


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Charles Dickens, Opowieść wigilijna

Idealna na grudzień lektura z przesłaniem, zdecydowanie polecam. Miło czytać klasykę, ma klasę po prostu. Język jest inny (na plus) w porównaniu z wieloma nowościami wydawniczymi. Moje wydanie jest pięknie ilustrowane, więc dochodzi jeszcze urok ilustracji. Mam słabość do ilustrowanych powieści. Lubię je od dziecka.


środa, 6 grudnia 2017

Magdalena Witkiewicz, Pracownia dobrych myśli

Książka miła, lekka i przyjemna ze szczęśliwym zakończeniem. Udana lektura mająca na celu zrelaksowanie, takie babskie czytadło. Dobrze się czytało oprócz jednego minusa.

Minusem książki jest lansowanie poprawnych dzisiaj politycznie związków ludzi tej samej płci. Nie lubię, gdy ktoś mówi białe jak jest czarne i odwrotnie. Normalny i naturalny związek międzyludzki to relacja między kobietą i mężczyzną, nie dam sobie wmawiać, że jest inaczej.

Bez tego minusa książka była by idealnym lekkim czytadłem na odprężenie, jednak ten minus uwierał mnie podczas lektury, zatem piszę szczerze.


środa, 29 listopada 2017

Robienie na drutach

Moje wyzwanie na kolejne tygodnie. Druty i włoczka kupione. Książka pożyczona z biblioteczki rodziców. Teraz kolej na pierwsza lekcję pod okiem mamy :)


wtorek, 31 października 2017

Pieczony bakłażan

Przepis inspirowany tym wpisem. Zmieniłam tyle, że zamiast parmezanu dałam zwykły żółty ser, który był pod ręką. Zapomniałam też o pietruszce. Bakłażany pieczone według tego przepisu są pyszne i lekkie, bo bez tłuszczu.

poniedziałek, 16 października 2017

Zbieranie grzybów

Moje ulubione grzyby to gąski, które rosną w październiku i listopadzie. Gąski są szare w delikatne paseczki, mają płaskie kapelusze i są białe od spodu (w odróżnieniu od pewnych szarych szpiczastych i szarych od spodu, bardzo podobnych do gąsek, ale niejadalnych). Zbieram je pod okiem rodzinnego eksperta, dodatkowo jak przebieram grzyby w domu, to proszę o pomoc rodziców, którzy grzyby zbierają często i mają ogromną wiedzę w tym temacie. Jak mamy cień wątpliwości, to wyrzucam dany egzemplarz. W kwestii grzybów lepiej być ostrożnym, jeżeli nie jest się wytrawnym grzybiarzem, a ja nie jestem. Na grzyby chodzę  średnio raz w roku na gąski właśnie. Gąski lubię marynowane lub duszone z cebulką.


"Profesjonalne" obuwie na leśne wędrówki.


Gąski są najsmaczniejszym grzybem do marynowania. Moim subiektywnym zdaniem.


Poniżej zdjęcia niejadalnych grzybów, ale jakże fotogenicznych.


środa, 11 października 2017

Przecier pomidorowy 2017

W trzech etapach, począwszy od sierpnia przez wrzesień, wyszło 25 słoiczków. Przecier pomidorowy wg przepisu jak co roku, receptura w tym poście. Pomidory wyjątkowo ekologiczne, bo z działki rodziców. W tym roku tylko te słoiki robiłam, jeżeli chodzi o przetwory z  czerwonych warzyw, suszonych pomidorów nie było.

Lubię mieć w piwnicy domowy przecier pomidorowy, bo zimą ratuje wiele obiadów dodając smaku i sprawności wykonania. Wystarczy mięso mielone, cebula oraz jeden słoik i mam gotowy pyszny oraz szybki sos do spaghetti.


poniedziałek, 2 października 2017

Syrop do herbaty pigwowy i żurawinowy

Lubię czarną herbatę, szczególnie z dodatkami. Ostatnio piłam z czeskim syropem preso caj, przywiezionym z urlopu, który nadaje słodki, lekko rumowy aromat. Kto nie zna, polecam, można nabyć w sieci.

Jesień to czas pigwy, z której od kilku lat robię syrop do herbaty. Owoce są surowe, więc oprócz walorów smakowych dochodzi jeszcze zdrowotny (owoc ten ma dużo witaminy C).

Syrop robię według przepisu męża, który poznał go od  mamy kolegi. Po raz pierwszy spróbowałam tego specjału właśnie u niego, jeszcze jak byliśmy przed ślubem.

Przepis jest prosty, kroję pigwę na pół, wydrążam ziarna, tnę na paseczki mniej więcej 2-3 mm. Pokrojone owoce układam warstwowo z cukrem mniej więcej w proporcji 1:1. Do każdego, wcześniej wyparzonego, słoika daję wódkę, aby lepiej zakonserwować. Na słoiczek wielkości musztardówki dałam 1/2 kieliszka wódki. Zakręcam i potem potrząsam co jakiś czas słoikami, aby rozpuścił się cukier. Przechowuję w lodówce. Rekord to rok, ale zapewniam, że jak nie zrobi się dużo, to syrop szybko zniknie. Wyszło mi 13 słoiczków. Świetny dodatek do herbaty.


W tym roku zrobiłam też syrop z żurawiny wedle tego samego przepisu jak wyżej. Każdy owoc żurawiny przekroiłam na pół. Słoiczków wyszło 5. Trochę zabawy przy krojeniu, ale myślę, że będzie smaczny. Żurawina to kolejny plus jesieni. Jest pyszna.

Moja mama robi żurawinę w inny sposób, też na surowo, miele owoce przez maszynkę do mięsa, dodaje cukru w proporcji 1:1, długo miesza aż do rozpuszczenia cukru, daje odrobinę alkoholu i wynosi do piwnicy, a zimą dodaje się do wody czy herbaty.

Znalazłam nowe przepisy na syropy do herbaty, które wkrótce będę testowała. Jestem ciekawa czy się sprawdzą