.

.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Koktajl czyli smoothie jagodowe


Mrożone jagody, mleko kokosowe (akurat miałam, ale może być jogurt), trochę mleka krowiego, blenderowane migdały, płatki owsiane i siemię lniane.

Pyszne i zdrowe :)

środa, 11 stycznia 2017

Globus

Mała rzecz, a cieszy :)


W sumie nie taka mała, bo ma 42 cm średnicy. Globus marzył mi się od dawna.

Bardzo się przyda, bo ostatnio rozczytuję się w książkach o tematyce podróżniczej.

czwartek, 5 stycznia 2017

Domowy chleb

Płatki owsiane, mleko, drożdże, mąka i sól. Tyle :)

Mąka to pszenna, kukurydziana i żytnia dla urozmaicenia smaku.


Co za zapach w domu po wyjęciu chleba z piekarnika...

I smak po wystygnięciu...


wtorek, 3 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka na Orinoko

Książka była moim pierwszym spotkaniem z Pawlikowską, ale bardzo udanym, na tyle, że po skończeniu lektury, zamówiłam przez internet kolejne 2 jej książki: Blondynkę w Australii i Blondynkę na Czarnym lądzie. Teraz czekam na listonosza.

Podoba mi się sposób w jaki Beata Pawlikowska opisuje swoją podróż, bardzo dobrze mi się ją czyta. Książka jest zilustrowana zdjęciami jej autorstwa, co jest dodatkowym plusem. Kobieta jest odważna podróżuje sama, dźwiga w plecaku podręcznym aparat i dwa obiektywy oraz torbę podróżną. Jest samodzielna, silna, odważna i ciekawa życia.

Zagłębiając się w lekturę kolejnych tomów przeniosłam się do dżungli w Ameryce Południowej, którą Pawlikowska przemierzała rzeką. 

Podoba mi się też mądrość życiowa, jaka cechuje Pawlikowską, co widać, gdy się ją czyta. Ma mądry i dojrzały  stosunek także do kwestii odżywiania (w książce było o tym tylko trochę, reszty dowiedziałam się ze strony autorki np. że nauczyła się gotować jak dotarło do niej jakie jest wysokoprzetworzone jedzenie, zrezygnowała z cukru, je dużo kasz).

Zaczęłam kiedyś czytać książkę Cejrowskiego o Ameryce Południowej, ale mi nie podeszła i odłożyłam. Pawlikowska to inna bajka, podoba mi się jej styl i bardzo ją polubiłam. Jestem ciekawa kolejnych spotkań z jej książkami.


niedziela, 1 stycznia 2017

Plan na Nowy Rok :) oraz książka, której nie polecam: Federica Bosco, Nie tacy oni straszni

Nowy Rok, nowe plany, blogowo mam jeden plan: pisać o KAŻDEJ książce. Tak się składa, że czytam dużo, ale tylko o części piszę. Chcę to zmienić i dokumentować każdy przeczytany tytuł.

Nie tacy oni straszni dostałam, tyle dobrego, bo nie żal portfela. Tytuł przeczytałam kilka dni temu, jeszcze w 2016 roku :) Książka jest słaba, przeciętna i w wielu momentach męcząca. Oceniając po okładce książka powinna być lekkim, kobiecym czytadłem. Niestety tak nie jest. Od początku irytowała mnie główna bohaterka - jej zachowanie, sposób bycia, wybory. Jak dla mnie wątek romantyczny jest zdecydowanie naciągany, bo jak tu uwierzyć, że zakochanie od pierwszego wejrzenia jest tak mocne, tak zdominuje bohaterkę, która obiektu swych uczuć właściwie nie zna, ale nic to, jest zaślepiona i zapatrzona bezkrytycznie w tego mężczyznę. Niby obowiązkowy w tego typu książkach happy end jest, ale jak dla mnie naciągany.

Generalnie książka nudna i słaba. Szkoda na nią miejsca na półce. Zdecydowanie odradzam lekturę, szkoda na nią czasu.


czwartek, 29 grudnia 2016

Wygoda

Zapalenie krtani zmusiło mnie do kurowania się w domu, z czego korzysta mój pies wygrzewając się na ciepłym kocu :)

sobota, 17 grudnia 2016

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia 2016

Dzisiaj został zakupiony ostatni prezent. Za sukces uważam, że dokładnie na tydzień przez Wigilią udało mi się zapakować upominki. Teraz spokojnie czekają na zajęcie miejsca pod choinką :)

środa, 7 grudnia 2016

Rzeczy do zrobienia w grudniu

Oprócz przygotowań świątecznych warto kupić i uzupełnić kalendarz. Teraz jest jeszcze spory wybór, im później, tym będzie ich mniej.

niedziela, 20 listopada 2016

Przygotowania do Bożego Narodzenia - prezenty

Przeczytałam kiedyś na blogu o mądrym przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Autorka bloga pisała, że właściwie wiele miesięcy przed nastaniem grudnia robiąc zakupy dla siebie, gdy natrafia na fajne rzeczy od razu bierze i drugą sztukę i chowa w jedno miejsce. Ma takie miejsce w domu szufladę czy półkę, gdzie odkłada rzeczy na bożonarodzeniowe prezenty.
 
Zainspirowało mnie to, zatem postanowiłam i ja wprowadzić taki zwyczaj, aby przy znalezieniu dobrej rzeczy dla siebie, zakupić i drugi egzemplarz. Ponadto postanowiłam być czujną przy codziennych zakupach, bo często szukając w grudniu prezentów brak nam czasu czy pomysłu a wcześniej nie szukając specjalnie można znaleźć wyjątkowe przedmioty albo w dobrych cenach.
 
Niniejszym udało mi się skompletować prezenty dla 6 małych dzieci z najbliższej rodziny ze strony mojej i męża. W kalendarzu 20.11, a ja mam już skompletowane prezenty bożonarodzeniowe dla dzieci. Ta sterta książek to efekt 4 różnych zakupów, kiedy poszłam do sklepu po inne rzeczy.
 
Dzięki temu uda mi się ominąć sklepową gorączkę zakupową i skompletować prezenty na spokojnie wcześniej. Planuję maksymalnie do końca pierwszego tygodnia grudnia skończyć zakupy dla dorosłych. Bez stresu i bieganiny.

Taki plan chcę ponawiać co roku.

piątek, 11 listopada 2016

Listopadowo

Godzina raptem 16:00, a ma się wrażenie, że 20:00. Tak szybko się ściemnia.
 
Listopad to czas, gdy coraz mniej chętnie wychodzi się z domu. Lubię zakopać się pod kocem z czymś ciepłym do picia i książką czy dobrym filmem. Czas płynniej wolniej, na dworze jest pochmurno i bardziej ponuro, ale staram się cieszyć chwilą.


Moja kawiarka pracuje intensywnie, bo codziennie rano. Już nie brakuje mi ekspresu do kawy odkąd ją kupiłam. Zdecydowanie polecam. Smak kawy jest idealny a cena kawiarki jest przystępna, w przeciwieństwie do kosztu ekspresu ciśnieniowego.

Roślina w tle to nolina, która mnie zachwyciła podczas niedawnej wizyty w sklepie.

poniedziałek, 31 października 2016

1001 książek które musisz przeczytać

Każda próba wskazania tytułów, po które warto sięgnąć jest cenna nawet, jeżeli nie do końca się z nią zgadzamy i nasza lista nie była by identyczna.

Ten ciężki tom to nie lektura, ale inspiracja, drogowskaz do kolejnych czytelniczych podróży.

Świetne wydanie, na pewno często będę do niej sięgać.

Ciężko o tej porze roku robić zdjęcia. Od poniedziałku do piątku to nierealne, pozostają soboty i niedziele, bo nie przepadam za fotografiami przy sztucznym świetle.

poniedziałek, 24 października 2016

Nowa lokatorka kuchni - kawiarka

Zaprzyjaźniamy się powoli. Na pierwszy ogień poszło espresso. Wyszło trochę za mocne jak dla mnie - jak to espresso, ale aromatyczne i pyszne.


Filiżankę dostałam na urodziny od siostry - maki namalowała pewna utalentowana dziewczyna z Lublina, robi takie cudne wzory na zamówienie. Kolejną identyczną filiżankę ze spodkiem zamówiłam dla mojego męża - wzór będzie w piłki nożne - jak to dla kibica.

poniedziałek, 3 października 2016

Polska cytryna do herbaty - pigwa

Jedną z rzeczy za które lubię jesień, jest właśnie pigwa, której owoce dojrzewają we wrześniu i na początku października.
 
Pigwa to owoc, który nie jest łatwo kupić. Poluję na niego na targach. Ważne, by kupić odmianę intensywnie pachnącą - nie jak gruszka, ale o zapachu bardziej świeżym i cytrusowym - ta jest smaczniejsza i bardziej aromatyczna.


Owoce kroję w cienkie paski, nasiona wyrzucam. Układam warstwami na przemian z cukrem. Cukru daję w stosunku 1:1 do pigwy. Na koniec wlewam 2-3 łyżeczki wódki do każdego słoika (używam małych typu musztardówki). Kolejnego dnia, jak pigwa puści sok, warto potrząsać co jakiś czas słoikiem, by cukier szybciej się rozpuścił. Gotowe przechowuję w lodówce.
 
W tym roku udało mi się zrobić 11 słoiczków. Już się cieszę na smak herbaty z dodatkiem syropu z pigwy.

sobota, 17 września 2016

Pilea peperomioides - pieniążek

Wszyscy mają pileę, mam i ja :)
 
Od pewnego czasu coraz częściej zauważałam pileę na wielu blogach i choć na ogół nie podążam za okresowymi modami, to tej uległam, bo roślinka mi się zwyczajnie spodobała. Rzeczywiście zdjęć pieniążka jest sporo, ale już możliwości kupna znacznie mniej. Próżno szukać jej w sklepach czy kwiaciarniach. Mnie udało się kupić dzisiaj sadzonkę przez olx. Na razie jest maleńka.


Fotografie są robione na moim balkonie, który jest w trakcie remontu. Donica stoi na betonie, który wkrótce przykryją płytki.

środa, 14 września 2016

Z SERII CZYTAMY STARE I MNIEJ ZNANE KSIĄŻKI - Halina Popławska, Szpada na wachlarzu

Możliwości allegro pozwalają zdobyć książki, które nie są bestsellerami księgarnianych półek, tomy stare, zakurzone, pożółkłe, czasem zapomniane, tytuły których nie sposób znaleźć w księgarniach. Mąż czyta ostatnio stare wydania Karola Maya i Jamesa Olivera Curwooda, których nie czytał jako chłopak, bo wolał grać w piłkę, a  ja odkrywam na nowo książki Haliny Popławskiej, które czytałam kiedyś wypożyczone z pobliskiej biblioteki.
 
Cykl który rozpoczęłam to 4 tomy o tytułach, które widać na poniższym zdjęciu.


Dzisiaj skończyłam tom pierwszy Szpada na wachlarzu, ostatnie strony czytałam z zapartym tchem i do chwilowego oderwania od lektury zmusiła mnie konieczność wypicia szklanki czegoś ciepłego z racji przeziębienia. Akcja książki rozpoczyna się w Polsce, gdy młoda Afra Tukanowiczówna zostaje zmuszona do małżeństwa ze starszym, zamożnym człowiekiem. Dziewczyna postanawia z pomocą przyjaciela uciec z domu, aby nie wychodzić za mąż. Celem dwór Marii Leszczyńskiej, żony króla Francji. Afra trafia do Wersalu, zakochuje się z wzajemnością, ale na życie jej wybranka poluje pewna osoba. Nie zdradzając szczegółów książka nie jest żadnym romansem i nie traktuje tylko o miłości, ale ukazuje jak miłość może w pewnych sytuacjach u niektórych osób przerodzić się w bezlitosną nienawiść i jakie mogą być tego konsekwencje dla kompletnie niewinnych osób.
 
Książka była miłą odmianą po czytaniu książek wydawanych w ostatnich latach. Próżno w niej szukać wulgaryzmów i płycizny, które rażą w wydawanych dzisiaj wielu tytułach.
 
Przygoda, intrygi, miłość - pozornie brzmi jak tani romans, ale niech Was nie zwiedzie pozorne znaczenie tych słów, bo książka pięknie opowiada o miłości i przyjaźni. Warto przeczytać. Szkoda że takich książek dzisiaj się nie wznawia.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Na parapecie


Na parapecie coraz więcej sukulentów. Powoli poznajemy się coraz lepiej. Lokalizacja: południowy parapet w sypialni.

sobota, 13 sierpnia 2016

Katarzyna Puzyńska, Motylek

Książka bardzo dobrze napisana, trzyma w napięciu do ostatniej strony i zakończenie mocno wbija w fotel, bo mordercą okazuje się ktoś całkiem inny niż przypuszczałam. Na zakończenie - kompletne zaskoczenie, lubię takie rozwiązanie w kryminałach. Rzecz się dzieje w małej miejscowości na Kujawach. Atmosfera coraz bardziej się zagęszcza. Autorka ma talent do pisania kryminałów, miała bardzo dobry pomysł na książkę i udało jej się go bardzo dobrze zrealizować.

Motylek ma kolejne 5 tomów, więc czas na zakupy w księgarni. Znalazłam kolejną ulubioną, polską autorkę kryminałów.



sobota, 6 sierpnia 2016

Leniwe weekendowe śniadanie

Na tygodniu życie o poranku to bieg i pośpiech, ale w sobotę i niedzielę lubię celebrować śniadania.
 
Dzisiaj jadłam placuszki pancakes. Jako dodatki podałam twarożek, borówki, nektarynki, miód gryczany i dżem jabłkowy z cynamonem.
 
Ciasto po zrobieniu było rzadkie, obawiałam się, że nie wyjdzie, ale podczas smażenia okazało się, że konsystencja jest idealna. Sprawdzony przepis pochodzi z tej strony.
 
Pancakes smaży się bez tłuszczu, więc jest zdrowo.
 

Poniższa fotografia przedstawia pancakes na brudnym talerzu, bo o zrobieniu zdjęcia pomyślałam dopiero przy drugiej porcji :)

*dla spostrzegawszych: pancakes na zdjęciu i tak jest nadgryziony :)




niedziela, 31 lipca 2016

Focaccia

Włoski przepis z polskiej książki Chleb. Domowa piekarnia Piotra Kucharskiego.

Mąka pszenna, woda, drożdże, oliwa, sól, chwila czasu na wyrośnięcie ciasta, na wierzch dodatki i mamy pyszne jedzonko. Jadłam po przestudzeniu polane oliwą z oliwek.

O tym że oliwa z oliwek jest bardzo zdrowa wiedziałam dawno, a kilka dni temu przeczytałam, że jest pomocna z profilaktyce chorób neurologicznych, dlatego zamierzam więcej jej używać.


Przed włożeniem do piekarnika wyglądała tak: