.

.

niedziela, 23 września 2018

Jesień jest piękna

Nigdy nie rozumiałam marudzenia na pory roku. Dla mnie każda jest piękna. Oczywiście w każdej możemy znaleźć plusy i minusy (ja także je dostrzegam), ale nie zgadzam się absolutnie, że jakaś ma tylko minusy. Weźmy obecną czyli jesień pod uwagę. Spróbuję wymienić zalety obecnej pory roku, które ja widzę,bo na pewno każdy widzi inne.

Plusy jesieni:

- kolorowe liście na drzewach (są cudowne, spacerowanie wśród kolorowych drzew jest niedoceniane, lubię brodzić w głębokich stertach kolorowych liści i słuchać ich szelestu, i Bieszczady o tej porze roku - bezcenne),
- kasztany i żołędzie (kasztany zbieram co roku i trzymam przy monitorze w pracy i telewizorze w domu),
- orzechy włoskie i laskowe (smak świeżych wilgotnych jeszcze orzechów jest wyjątkowy, tylko teraz tak smakują, potem są smaczne, ale teraz są wyśmienite),
- pigwa (ach ten zapach, ale moim zdaniem tu wygrywa mniejszy i aromatyczniejszy pigwowiec, co roku robię na surowo syrop z pigwy do herbaty, a mój tata nalewkę),
- żurawina (można robić z niej niesamowite rzeczy, moja mam robi ją z cukrem surową - przeciera przez maszynkę do mięsa i bardzo długo miesza z cukrem, odrobinkę wódki do tego dodaje i w słoiki bez pasteryzowania, samo zdrowie, ja robię podobnie do herbaty),
- dynia (ile możliwości kulinarnych, a ozdobne jakie są piękne),
- grzyby i moje ukochane gąski listopadowe,
- wrzosy różnokolorowe, to wyjątkowe rośliny,
- wzmożona ochota na czytanie książek (ta pora roku tak na mnie działa, choć czytać mogę zawsze i wszędzie, jednak jesienią się nasila),
- możliwość założenia kaloszy na spacer i chodzenia po najgłębszych kałużach - polecam,
- żadną inną porą roku nie jest tak przyjemnie wylegiwać się na kanapie/fotelu z gorącą herbatą/lampką wina i czytać książkę/oglądać film wedle upodobania,
- wreszcie można wyciągnąć wszystkie ciepłe szale i czapki i swetry i się nimi otulać, ja w tym roku będę chodziła w szaliku który skończyłam wczesną wiosną, sama własnymi rękami po raz pierwszy w życiu zrobiłam na drutach, moim zdaniem nudno było by gdyby okrągły rok była letnia pogoda, poza tym wtedy nie docenialibyśmy tego, a tak można czerpać z każdej pory roku coś innego,
- światło - słońce jest niżej i inaczej oświetla świat, zauważcie o poranku,
- mgły poranne mają niezwykły urok,
- jesień przybliża nas do świat Bożego Narodzenia - wyjątkowych i rodzinnych,
- po jesieni nadchodzi zima i śnieg i będę mogła pojechać na narty (w tym roku się nauczyłam nimi jeździć i zamierzam szlifować tę umiejętność, już się cieszę na wyjazd w Tatry zimą).

Spacery po lesie są wskazane każdą porą roku. Psy też je lubią - choć mała chihuahua musi być momentami niesiona na rękach na dłuższych trasach :)



Takie cuda można nabyć na targu za 3-5 zł w zależności od rozmiaru (cennik w Lublinie).


Wrzosy kupiłam wczoraj na targu i posadziłam w balkonowej donicy. Będą stać na zewnętrznym parapecie, bo w domu im za ciepło i wysychają, a tak dłużej można się nimi cieszyć, gdy rosną na dworze.



sobota, 15 września 2018

Pasztet z cukinii

Przepis na pasztet z cukinii zrobił u mnie w pracy furorę. Po raz pierwszy zrobiła go jedna koleżanka, dała spróbować innym i w rezultacie większość zespołu go robi. Receptura jest prosta, a efekt bardzo smaczny. Pasztet jest idealny jako dodatek do pieczywa czy samodzielnie np. z pomidorem świeżym smakuje.

3 szklanki cukinii startej na tarce(mniej więcej)
1 szklanka bułki tartej
1 szklanka kaszy manny
100 g żółtego sera startego na tarce
1/4 szklanki oleju
1 cebula większa
3 żółtka
2 ząbki czosnku
przyprawy np. majeranek, pieprz czarny i ziołowy, sól
starta marchewka

3 białka - oddzielnie

W misce wymieszać wszystkie składniki. Oddzielnie zmiksować białka. Dodać do reszty składników i wymieszać. Wyłożyć na blachę. Jeżeli pieczemy w keksówce to zajmie to około 1,5 godziny. Jeżeli w większej blaszce to 1 godzinę. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Wkładamy pasztet do nagrzanego piekarnika. Pieczemy do tzw. suchego patyczka. Jemy przestudzony. Smacznego


środa, 5 września 2018

Agata Mańczyk, Huczmiranki

Nie wiem czemu dobre książki są mało znane, a zalewają nas stosy przeciętnej literatury. Huczmiranki tom 1 i 2 znalazłam w księgarni z tanimi książkami po 16 zł sztuka. Tom pierwszy przykuł moją uwagę na urlopie w Chorwacji. Nie mogłam się oderwać od lektury. Jak tylko go skończyłam, sięgnęłam po drugi tom. Huczmiranki to saga rodzinna o kilku pokolenia odważnych i niezwykłych kobiet obdarzony mocą zapachu - element fantastyczny, ale umiejętnie wplecione w akcję i dodających bohaterkom pazura. O ile nie przepadam za fantastyką tak tutaj mi się podobało i pasowało do fabuły. Zdecydowanie polecam.


Książki wprost połknęłam w kilka dni na urlopie w Chorwacji. Nie mogłam przestać czytać. Bardzo dobrze napisane. Zdecydowanie polecam. Książka ma jeden minus - nie ma kolejnych tomów... :)


niedziela, 8 lipca 2018

Książki o roślinach

Ostatnio więcej mnie na instagramie z uwagi na szybkość i łatwość dodawania zdjęć. 

Czas odkurzyć bloga. Temat roślinny jak widać po tytułach. Pomyśleć, że kiedyś nie przepadałam za roślinami i miałam tendencję do skutecznego ich zasuszania. Trochę wody upłynęło od tego czasu. Przeszłam przez etap upodobania do roślin kwitnących, przez sukulenty i storczyki do roślin o dekoracyjnych liściach i o właściwościach zdrowotnych (oczyszczających powietrze z różnych chemikaliów - według raportu NASA). Coraz bardziej lubię otaczać się roślinami, ale starannie wyselekcjonowanymi i spełniającymi moje wymogi wizualne :) Parapety nie są zapchane, ale są miejscem dla wybranych donic bez zbędnego zagęszczania ilości. Sporo roślin to zaszczepione od kogoś (jak skrzydłokwiat, fiołek afrykański, sanseweria, bluszcz). Wielką frajdę sprawia mi wyhodowanie rośliny od maleńkości z zaszczepki. Donice stopniowe zamieniałam na ceramiczne z powodów estetycznych - takie mi się po prostu bardziej podobają. Tylko storczyk, który dostałam od męża, wtedy jeszcze narzeczonego, 11 lat temu rośnie z plastiku ze względu na kwestię innego podlewania.


Roślinnych książek mam 3. O roślinach podbiła moje serce zdjęciami i kwestiami merytorycznymi. Projekt rośliny średnio przypadł mi do gustu, bo jest skierowany do raczkujących w kwestii roślin. Urban jungle to najnowszy nabytek - wydanie w języku angielskim - dopiero zaczynam je czytać równocześnie ćwicząc mój angielski.

Ostatnio otaczanie się roślinami stało się modne i o ile nie gonię za modami, to tutaj jestem fanką, bo zawsze dobrze otaczać się zielenią. Rośliny dobrze wpływają na ludzi, więc całym sercem popieram tę modę i oby trwała jak najdłużej.

sobota, 24 marca 2018

Las w słoiku

Lasy w słoikach widziałam w internecie już dawno i od razu mnie urzekły. Podczas niedawnej wizyty w sklepie na dziale ogrodniczym zauważyłam rośliny posadzone w szklanych, zamykanych pojemnikach. Potem przeczytałam instrukcję sadzenia takich roślin w książce O roślinach Radosława Berenta i Łukasza Marcinkowskiego. Dzisiaj kupiłam słoik, rośliny i dodatki. Wieczorem zabrałam się za sadzenie (do dekoracji przydały mi się kamienie zbierane nad brzegiem morza i przywiezione z urlopu).




piątek, 16 marca 2018

Powrót zimy

Raptem dwa dni temu mieliśmy wiosnę, dzisiaj powróciła zima. Śnieg sypie od dobrych kilku godzin, temperatura aktualna to -4 stopnie, zatem w nocy jeszcze spadnie, to jutro nadal będzie biało.

Dobrze że dzisiaj zmieniłam wiosenno-jesienny płaszcz na zimową kurtkę.

Zdjęcie zrobione telefonem.


poniedziałek, 5 marca 2018

Chleb na zakwasie

Wróciłam do pieczenia chleba. Dostałam zakwas i mogę działać. Piekę pszenny (pół na pół mąka biała i pełnoziarnista). Zapach podczas pieczenia i smak po wyjęciu z piekarnika wie ten, kto piecze :) Kto nie wie, niech spróbuje, nie pożałuje.



sobota, 10 lutego 2018

Małe przyjemności

Przy okazji zakupu butów dla męża, korzystając z wyprzedaży, kupiliśmy dla niego buty i dla mnie torebkę. Za dwie rzeczy zapłaciliśmy tyle, co pierwotnie kosztowały buty.

Akurat potrzebowałam takiej większej na ramię, by dłonie nie marzły przy noszeniu torebki w dłoni o tej porze roku. Dlatego kupiłam noszoną na ramię, średniej wielkości.


niedziela, 4 lutego 2018

Targ staroci w Lublinie

W każdą czwartą niedzielę miesiąca na Starym Mieście i pod zamkiem.

Patera jest mała i urocza. Kosztowała 50 zł, ale mój tata targował się dla mnie (ja nie potrafię) i cena ostatecznie wyniosła 35 zł.


sobota, 6 stycznia 2018

Todd Burpo, Niebo istnieje naprawdę

Pierwsza lektura w 2018 roku, pożyczona od teściowej. Pomysł na książkę ciekawy, jest oparta na faktach, bo syn autora jako czterolatek przeżył śmierć kliniczną i w tym czasie przebywał w niebie. Przesłanie książki wzbudza nadzieję, bo dziecko opowiadało, że spotkało w niebie dziadka i nienarodzoną siostrzyczkę (jego matka poroniła jedną ciążę), opisywało ludzi i anioły, widziało dużo psów. Chłopiec mówił o Jezusie, o Panu Bogu i o tym jak w niebie jest miło i pięknie. Historia Coltona Burpo chwyta za serce, ale jego ojciec nie posiada talentu pisarskiego i trochę ciężko się czytało.


środa, 27 grudnia 2017

Boże Narodzenie 2017

Boże Narodzenie w tym roku nadeszło niepostrzeżenie szybko z uwagi na okres przeziębień.

Spowiedź przedświąteczna w ostatniej chwili w wigilię rano, ale lepiej późno niż wcale.

Wigilia u nas na 19 osób licząc z 6 dzieci, szalone tempo, ale rodzinnie i miło.

Choinka, jak zawsze, żywa i pachnąca lasem.


niedziela, 17 grudnia 2017

Zakupy w ciuchlandzie

Nie przepadałam za ciuchlandami z wielu powodów, ale ostatnio się z nimi przeprosiłam. Byłam 2 razy i za każdym razem zrobiłam udane zakupy. Poniżej efekt ostatniej wizyty.


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Charles Dickens, Opowieść wigilijna

Idealna na grudzień lektura z przesłaniem, zdecydowanie polecam. Miło czytać klasykę, ma klasę po prostu. Język jest inny (na plus) w porównaniu z wieloma nowościami wydawniczymi. Moje wydanie jest pięknie ilustrowane, więc dochodzi jeszcze urok ilustracji. Mam słabość do ilustrowanych powieści. Lubię je od dziecka.


środa, 6 grudnia 2017

Magdalena Witkiewicz, Pracownia dobrych myśli

Książka miła, lekka i przyjemna ze szczęśliwym zakończeniem. Udana lektura mająca na celu zrelaksowanie, takie babskie czytadło. Dobrze się czytało oprócz jednego minusa.

Minusem książki jest lansowanie poprawnych dzisiaj politycznie związków ludzi tej samej płci. Nie lubię, gdy ktoś mówi białe jak jest czarne i odwrotnie. Normalny i naturalny związek międzyludzki to relacja między kobietą i mężczyzną, nie dam sobie wmawiać, że jest inaczej.

Bez tego minusa książka była by idealnym lekkim czytadłem na odprężenie, jednak ten minus uwierał mnie podczas lektury, zatem piszę szczerze.


środa, 29 listopada 2017

Robienie na drutach

Moje wyzwanie na kolejne tygodnie. Druty i włoczka kupione. Książka pożyczona z biblioteczki rodziców. Teraz kolej na pierwsza lekcję pod okiem mamy :)


wtorek, 31 października 2017

Pieczony bakłażan

Przepis inspirowany tym wpisem. Zmieniłam tyle, że zamiast parmezanu dałam zwykły żółty ser, który był pod ręką. Zapomniałam też o pietruszce. Bakłażany pieczone według tego przepisu są pyszne i lekkie, bo bez tłuszczu.