.

.

niedziela, 12 lutego 2017

Katarzyna Puzyńska - autorka serii kryminałów

Kryminały Katarzyny Puzyńskiej polubiłam już od pierwszego tomu czyli Motylka. Autorka jest porównywana do popularnej skandynawskiej Camilli Lackberg. Uważam, że słusznie. Czytałam całą serię Lackberg o przygodach pisarki Erici i policjanta Patrika, to kryminały zdecydowanie warte przeczytania, ciężko się od nich oderwać. Puzyńska ma podobny talent wciągania czytelnika w wykreowany przez nią świat małego Lipowa i okolic, które nie jest spokojną i tak bezpieczną prowincją (podobnie jak Fjallbaca u Camilli Lackberg) jakby na pierwszy rzut oka się wydawało.
 
Puzyńska stworzyła realistyczne postacie oraz bardzo umiejętnie prowadzi akcję i buduje napięcie. Podczas lektury zarwałam niejedną noc i nie raz nie dwa zdecydowanie za późno położyłam się spać (szczególnie podczas weekendowego czytania) - myślę, że ten fakt jest najlepszą rekomendacją.


 
Lekturę Domu czwartego odkładałam celowo, bo wiedziałam, że kolejny tom jest dopiero w przygotowaniu. Już się nie mogę doczekać następnego tytułu. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie długo czekać...

czwartek, 2 lutego 2017

Co jeść w pracy czyli CYKL SŁOIKI I POJEMNIKI odcinek 1

Kiedyś zadowalałam się suchymi kanapkami robionymi na szybko. Znudziły mi się, postanowiłam urozmaicić jedzenie w pracy i mieć chwilę przyjemności.


W słoiku ułożone warstwowo:

- kasza pęczak,
- ciecierzyca,
- ser feta,
- suszone pomidory,
- pestki dyni i słonecznika,
- skropione olejem roślinnym.


Przetestowane, było pyszne, polecam.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka na Czarnym Lądzie

Tym razem blondynka wybrała się do Tanzanii. Trzecia książka Pawlikowskiej jaką przeczytałam  i jakoś coś zgrzytało, nie podobała mi się aż tak bardzo, jak poprzednie, tak średnio ją oceniam. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a otrzymałam taką sobie i średnio ciekawą książkę. Szkoda... Nie jest zła, ale szału niestety nie ma.

wtorek, 24 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka w Australii

Drugie spotkanie z autorką, (po Blondynce na Orinoko) tym razem wybrałam się na zwiedzanie Australii. Książki Pawlikowskiej zdecydowanie polubiłam, cenię ją też za to, że sama robi zdjęcia do swoich książek, więc jeździ z lustrzanką i obiektywami na krańce świata. Pawlikowska ma niesamowitą ciekawość świata i ludzi. Potrafi interesująco pisać o swoich wyprawach. Jest też szczera i nie pokazuje odwiedzanych miejsc przez różowe okulary, tylko w sposób realny. W tym tomie pisze sporo o Aborygenach, czyli rdzennych mieszkańcach kontynentu, o tym jak potraktowali ich biali ludzie odkąd odkryli i zaczęli zamieszkiwać Australię.


W kolejce do lektury czeka kolejny tom czyli Blondynka na Czarnym Lądzie.

niedziela, 22 stycznia 2017

Wyciskarka do soku

Niedawny zakup, jeszcze grudniowy, jeden z najlepszych i najczęściej używanych sprzętów w kuchni.
 
Zastanawiałam się nad wyborem sokowirówka czy wyciskarka, ale zapoznałam się z opiniami oraz informacjami i wybrałam wyciskarkę.
 
Jak dotąd testowałam smaki:
- grejfrutowy,
- pomarańczowy,
- jabłkowy,
- pomarańczowo-marchewkowo-jabłkowy,
- ananasowo-pomarańczowy,
- pomarańczowo-buraczano-jabłkowy.


Nie przepadam za sokiem z samych buraków, który piłam w dzieciństwie, ale dzisiejsze połączenie 2 średnich buraków z 1 jabłkiem i 5 pomarańczami przekonało mnie do tego smaku - bardzo dobry.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Koktajl czyli smoothie jagodowe


Mrożone jagody, mleko kokosowe (akurat miałam, ale może być jogurt), trochę mleka krowiego, blenderowane migdały, płatki owsiane i siemię lniane.

Pyszne i zdrowe :)

środa, 11 stycznia 2017

Globus

Mała rzecz, a cieszy :)


W sumie nie taka mała, bo ma 42 cm średnicy. Globus marzył mi się od dawna.

Bardzo się przyda, bo ostatnio rozczytuję się w książkach o tematyce podróżniczej.

czwartek, 5 stycznia 2017

Domowy chleb

Płatki owsiane, mleko, drożdże, mąka i sól. Tyle :)

Mąka to pszenna, kukurydziana i żytnia dla urozmaicenia smaku.


Co za zapach w domu po wyjęciu chleba z piekarnika...

I smak po wystygnięciu...


wtorek, 3 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka na Orinoko

Książka była moim pierwszym spotkaniem z Pawlikowską, ale bardzo udanym, na tyle, że po skończeniu lektury, zamówiłam przez internet kolejne 2 jej książki: Blondynkę w Australii i Blondynkę na Czarnym lądzie. Teraz czekam na listonosza.

Podoba mi się sposób w jaki Beata Pawlikowska opisuje swoją podróż, bardzo dobrze mi się ją czyta. Książka jest zilustrowana zdjęciami jej autorstwa, co jest dodatkowym plusem. Kobieta jest odważna podróżuje sama, dźwiga w plecaku podręcznym aparat i dwa obiektywy oraz torbę podróżną. Jest samodzielna, silna, odważna i ciekawa życia.

Zagłębiając się w lekturę kolejnych tomów przeniosłam się do dżungli w Ameryce Południowej, którą Pawlikowska przemierzała rzeką. 

Podoba mi się też mądrość życiowa, jaka cechuje Pawlikowską, co widać, gdy się ją czyta. Ma mądry i dojrzały  stosunek także do kwestii odżywiania (w książce było o tym tylko trochę, reszty dowiedziałam się ze strony autorki np. że nauczyła się gotować jak dotarło do niej jakie jest wysokoprzetworzone jedzenie, zrezygnowała z cukru, je dużo kasz).

Zaczęłam kiedyś czytać książkę Cejrowskiego o Ameryce Południowej, ale mi nie podeszła i odłożyłam. Pawlikowska to inna bajka, podoba mi się jej styl i bardzo ją polubiłam. Jestem ciekawa kolejnych spotkań z jej książkami.


niedziela, 1 stycznia 2017

Plan na Nowy Rok :) oraz książka, której nie polecam: Federica Bosco, Nie tacy oni straszni

Nowy Rok, nowe plany, blogowo mam jeden plan: pisać o KAŻDEJ książce. Tak się składa, że czytam dużo, ale tylko o części piszę. Chcę to zmienić i dokumentować każdy przeczytany tytuł.

Nie tacy oni straszni dostałam, tyle dobrego, bo nie żal portfela. Tytuł przeczytałam kilka dni temu, jeszcze w 2016 roku :) Książka jest słaba, przeciętna i w wielu momentach męcząca. Oceniając po okładce książka powinna być lekkim, kobiecym czytadłem. Niestety tak nie jest. Od początku irytowała mnie główna bohaterka - jej zachowanie, sposób bycia, wybory. Jak dla mnie wątek romantyczny jest zdecydowanie naciągany, bo jak tu uwierzyć, że zakochanie od pierwszego wejrzenia jest tak mocne, tak zdominuje bohaterkę, która obiektu swych uczuć właściwie nie zna, ale nic to, jest zaślepiona i zapatrzona bezkrytycznie w tego mężczyznę. Niby obowiązkowy w tego typu książkach happy end jest, ale jak dla mnie naciągany.

Generalnie książka nudna i słaba. Szkoda na nią miejsca na półce. Zdecydowanie odradzam lekturę, szkoda na nią czasu.


czwartek, 29 grudnia 2016

Wygoda

Zapalenie krtani zmusiło mnie do kurowania się w domu, z czego korzysta mój pies wygrzewając się na ciepłym kocu :)

sobota, 17 grudnia 2016

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia 2016

Dzisiaj został zakupiony ostatni prezent. Za sukces uważam, że dokładnie na tydzień przez Wigilią udało mi się zapakować upominki. Teraz spokojnie czekają na zajęcie miejsca pod choinką :)

środa, 7 grudnia 2016

Rzeczy do zrobienia w grudniu

Oprócz przygotowań świątecznych warto kupić i uzupełnić kalendarz. Teraz jest jeszcze spory wybór, im później, tym będzie ich mniej.

niedziela, 20 listopada 2016

Przygotowania do Bożego Narodzenia - prezenty

Przeczytałam kiedyś na blogu o mądrym przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Autorka bloga pisała, że właściwie wiele miesięcy przed nastaniem grudnia robiąc zakupy dla siebie, gdy natrafia na fajne rzeczy od razu bierze i drugą sztukę i chowa w jedno miejsce. Ma takie miejsce w domu szufladę czy półkę, gdzie odkłada rzeczy na bożonarodzeniowe prezenty.
 
Zainspirowało mnie to, zatem postanowiłam i ja wprowadzić taki zwyczaj, aby przy znalezieniu dobrej rzeczy dla siebie, zakupić i drugi egzemplarz. Ponadto postanowiłam być czujną przy codziennych zakupach, bo często szukając w grudniu prezentów brak nam czasu czy pomysłu a wcześniej nie szukając specjalnie można znaleźć wyjątkowe przedmioty albo w dobrych cenach.
 
Niniejszym udało mi się skompletować prezenty dla 6 małych dzieci z najbliższej rodziny ze strony mojej i męża. W kalendarzu 20.11, a ja mam już skompletowane prezenty bożonarodzeniowe dla dzieci. Ta sterta książek to efekt 4 różnych zakupów, kiedy poszłam do sklepu po inne rzeczy.
 
Dzięki temu uda mi się ominąć sklepową gorączkę zakupową i skompletować prezenty na spokojnie wcześniej. Planuję maksymalnie do końca pierwszego tygodnia grudnia skończyć zakupy dla dorosłych. Bez stresu i bieganiny.

Taki plan chcę ponawiać co roku.

piątek, 11 listopada 2016

Listopadowo

Godzina raptem 16:00, a ma się wrażenie, że 20:00. Tak szybko się ściemnia.
 
Listopad to czas, gdy coraz mniej chętnie wychodzi się z domu. Lubię zakopać się pod kocem z czymś ciepłym do picia i książką czy dobrym filmem. Czas płynniej wolniej, na dworze jest pochmurno i bardziej ponuro, ale staram się cieszyć chwilą.


Moja kawiarka pracuje intensywnie, bo codziennie rano. Już nie brakuje mi ekspresu do kawy odkąd ją kupiłam. Zdecydowanie polecam. Smak kawy jest idealny a cena kawiarki jest przystępna, w przeciwieństwie do kosztu ekspresu ciśnieniowego.

Roślina w tle to nolina, która mnie zachwyciła podczas niedawnej wizyty w sklepie.

poniedziałek, 31 października 2016

1001 książek które musisz przeczytać

Każda próba wskazania tytułów, po które warto sięgnąć jest cenna nawet, jeżeli nie do końca się z nią zgadzamy i nasza lista nie była by identyczna.

Ten ciężki tom to nie lektura, ale inspiracja, drogowskaz do kolejnych czytelniczych podróży.

Świetne wydanie, na pewno często będę do niej sięgać.

Ciężko o tej porze roku robić zdjęcia. Od poniedziałku do piątku to nierealne, pozostają soboty i niedziele, bo nie przepadam za fotografiami przy sztucznym świetle.

poniedziałek, 24 października 2016

Nowa lokatorka kuchni - kawiarka

Zaprzyjaźniamy się powoli. Na pierwszy ogień poszło espresso. Wyszło trochę za mocne jak dla mnie - jak to espresso, ale aromatyczne i pyszne.


Filiżankę dostałam na urodziny od siostry - maki namalowała pewna utalentowana dziewczyna z Lublina, robi takie cudne wzory na zamówienie. Kolejną identyczną filiżankę ze spodkiem zamówiłam dla mojego męża - wzór będzie w piłki nożne - jak to dla kibica.

poniedziałek, 3 października 2016

Polska cytryna do herbaty - pigwa

Jedną z rzeczy za które lubię jesień, jest właśnie pigwa, której owoce dojrzewają we wrześniu i na początku października.
 
Pigwa to owoc, który nie jest łatwo kupić. Poluję na niego na targach. Ważne, by kupić odmianę intensywnie pachnącą - nie jak gruszka, ale o zapachu bardziej świeżym i cytrusowym - ta jest smaczniejsza i bardziej aromatyczna.


Owoce kroję w cienkie paski, nasiona wyrzucam. Układam warstwami na przemian z cukrem. Cukru daję w stosunku 1:1 do pigwy. Na koniec wlewam 2-3 łyżeczki wódki do każdego słoika (używam małych typu musztardówki). Kolejnego dnia, jak pigwa puści sok, warto potrząsać co jakiś czas słoikiem, by cukier szybciej się rozpuścił. Gotowe przechowuję w lodówce.
 
W tym roku udało mi się zrobić 11 słoiczków. Już się cieszę na smak herbaty z dodatkiem syropu z pigwy.

sobota, 17 września 2016

Pilea peperomioides - pieniążek

Wszyscy mają pileę, mam i ja :)
 
Od pewnego czasu coraz częściej zauważałam pileę na wielu blogach i choć na ogół nie podążam za okresowymi modami, to tej uległam, bo roślinka mi się zwyczajnie spodobała. Rzeczywiście zdjęć pieniążka jest sporo, ale już możliwości kupna znacznie mniej. Próżno szukać jej w sklepach czy kwiaciarniach. Mnie udało się kupić dzisiaj sadzonkę przez olx. Na razie jest maleńka.


Fotografie są robione na moim balkonie, który jest w trakcie remontu. Donica stoi na betonie, który wkrótce przykryją płytki.