.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moja biblioteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moja biblioteczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Domowy księgozbiór

Książek wciąż mi przybywa i na pewno nie będzie ich mniej, choć staram się kupować je rozsądnie pod kątem jakości i ilości. Sporadycznie robię spontaniczne zakupy literatury, wolę poczytać trochę opinii, by się nie zawieźć. Aktualnie książki znajdują się w trzech pomieszczeniach w domu: w pokoju dziennym, sypialni i kuchni. Dzięki szerszemu regałowi w salonie wreszcie zrobiło się bardziej przejrzyście i tomy nie muszą się tłoczyć, jest im wygodniej :)
 
 

W kuchni znalazły swoje miejsce zbiory kulinarne.
 
 

czwartek, 1 grudnia 2011

Mój prywatny księgozbiór, uchylam rąbka tajemnicy :)

Zgodnie z obietnicą złożoną magdzielenardo prezentuję zdjęcia mojej prywatnej biblioteki. Magdzie dziękuję za zaproszenie. Na pierwszy ogień idzie największa półka książkowa z sypialni, różne tytuły, tomy stare i nowe, moje powieści i pozycje z tematyki ekonomiczno-inwestycyjnej męża oraz podręczniki z historii literatury, które dzielnie służyły mi podczas studiów. O takim regale marzyłam od dawna, ale będę musiała pomyśleć nad czymś nowym, bo jak można zauważyć półki się już trochę powyginały pod tymi kilogramami.
Kolejna fotografia to szafka nocna przy łóżku z wiernie służącą lampką, kremem do rąk niezbędnym na aktualną porę roku i ze stosikiem bibliotecznym oraz najnowszym nabytkiem czyli Letnim domkiem. W tym miejscu znajdują się zawsze zdobycze biblioteczne i książki aktualnie czytane.
Poniższe zdjęcie to jedna z półek wąskiego regału w salonie, która gromadzi najgrubsze zdobycze literackie. Królują słowniki i świetnie ilustrowane oraz genialnie napisane dzieła Waltera Moersa. Na wyższej półce koronkowe bombki choinkowe - dzisiejszy zakup, cięszę się nimi jak dziecko :)
Na półce pod telewizorem znowu trochę książek. Tutaj na plan pierwszy wysuwają się książki kucharskie. Lubię piec i gotować, więc i takie tytuły znajdują się w mojej bibliotece. Mam w planach zdobycie książek Nigelli Lawson, Julii Child, Doroty z bloga moje wypieki i wielu, wielu innych. Ostatnio testuję przepisy na muffiny.
 Ostatnie zdjęcie prezentuje komodę, będącą schronieniem dla najnowszych tytułów. Część książek stoi w dwóch rzędach. Marzy mi się kiedyś zgromadzenie całego księgozbioru w jednym miejscu, a najlepiej wydzielenie specjalnego pomieszczenia na gabinet-bibliotekę, ale to bliżej nieokreślona w czasie sfera marzeń. Na razie cieszę się tym, co mam :)

wtorek, 5 lipca 2011

Prezentuję filię mojej domowej biblioteczki


Wczoraj przeprowadziłam się do Krakowa. Na początek zabrałam tylko rzeczy niezbędne i najbardziej potrzebne. Nie mogło oczywiście w tym gronie zabraknąć książek. Te dwie półki zawierają:
Dom duchów Allende ( w trakcie czytania),
- Alienistę Carra ( przeczytany prawie rok temu, ale chcę wrócić do tej książki),
- Pismo Święte ( którego w całości nie przeczytałam, czytam wyrywkowo, ale zbyt mało niż bym chciała; to jest księga do której można wracać i wracać i czytać całe życie),
- kilka zeszytów,
- kalendarz na rok bieżący ( nigdzie się bez niego nie ruszam, jako osoba zapominalska muszę wszystko sobie zapisywać),
- kilka pozycji o tematyce giełdowo-inwestycyjnej własności mojego męża,
- książki otrzymane w ramach wymianek jak Zmarnowane święta, złe przeczucia Corteza oraz Faktoria jedwabiu Aw,
- wygrana w konkursie Achaja Ziemiańskiego,
- oraz wiele innych otrzymanych i zakupionych.
Przez trzy najbliższe tygodnie tylko te książki będą mi towarzyszyły ( chyba że odwiedzę bibliotekę lub księgarnię). Muszę zapisać się do najbliższej biblioteki.

niedziela, 12 czerwca 2011

Niespodzianka

Dostałam wspaniałą, książkową przesyłkę, wygraną na blogu Niedopisania :) Dopisuje mi szczęście odkąd prowadzę bloga. Wcześniej nigdy nie udało mi się nic wygrać, w żadnym konkursie, a na blogowych udało mi się już dwukrotnie. Z tej książki cieszę się podwójnie, bo to książka polskiego autora i fantastyka, a polskiej fantastyki jeszcze nie czytałam. Tom jest gruby, więc spełnia moje wymagania wobec ilości stron. Dla mnie im książka grubsza, tym lepsza. Nie przepadam za cienkimi, bo za szybko się kończą. Jestem ciekawa treści. Dziękuję Niedopisaniu :)

Jeju jakie to miłe wygrywać książki :)

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Jodi Picoult, Deszczowa noc

Fabuła kręci się wokół kontrowersyjnego tematu, co w moim odczuciu nie jest zaletą tej książki. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji czy eutanazji, bo uważam, że nie ma co się oszukiwać terminologią, bo przecież to po prostu morderstwa. W realnym świecie nie wszystko jest czarno-białe, bo są odcienie szarości. Nie unikniemy tego. Trudno wydawać sądy o innych osobach, gdy nie jest się w ich sytuacji. Człowiek który nie ma bliskiej osoby cierpiącej na bolesną i nieuleczalną chorobę, nie wie co się wtedy odczuwa. Natomiast uważam, że zło powinno się jednoznacznie określać i negować. Nie jestem zwolennikiem "pomagania" chorym ludziom w zejściu z tego świata. Władcą życia i śmierci jest Bóg, a nie człowiek. Książka przypomina mi trochę te wszystkie "wielkie produkcje" typu "Oceans Eleven", gdzie główni bohaterowi popełniają czyny złe moralnie, bo np. planują skok na kasyno czy bank, a widz im kibicuje i na koniec cieszy się, że uniknęli ujęcia przez policję. Nie podoba mi się taki relatywizm. Kropka. Najgorsze jest to, że te relatywistyczne dywagacje zajmują lwią część książki.
Szczerze to irytował mnie strasznie Cameron McDonald i jego niedojrzałe podejście do miłości. Rozumiem, że się zakochał, ale skąd może wiedzieć, że kocha? Natomiast od momentu, kiedy spotkał Mię, to czuje, że to jego druga połowa... mimo, że jeszcze jej nie poznał... Bez komentarza.
Natomiast muszę przyznać autorce, że ma świetny styl. Podoba mi się niezwykle plastyczny opis poszczególnych fragmentów jakby to były właściwie  kadry z filmu, a nie fragmenty powieści. Picoult nie tylko opisuje spotkanie dwóch, osób, nie tylko streszcza dialogi. Pisarka zwraca uwagę na takie drobiazgi jak np. drżenie kolan czy dłoni. Widać u niej większą niż u innych pisarzy wrażliwość na szczegół i umiejętność przekucia tej zdolności na twórczość. Momentami miałam wrażenie, że oglądam film, a nie czytam książkę, bo tak łatwo i dokładnie można zwizualizować sobie wszystko podczas lektury. To ogromna zaleta książki. Właśnie z tego powodu sięgnę po kolejne książki Jodi Picoult.
______________________________________________
Nie będę dzisiaj publikować kolejnego posta, więc robię dopisek do powyższego. Chciałam podzielić się z Wami radością jaka mnie dziś spotkała. Po powrocie ujrzałam na stole grubą kopertę z miłą zawartością. Dotarła do mnie paczka z książkami z wymiany wakacyjnej u Miqaisonfire http://miqaisonfire.wordpress.com/. W środku były aż DWIE książki, dwie zakładki i czekolada ( jakaś wspaniała osóbka telepatycznie domyśliła się, że ostatnio trzymam linię i sprezentowała mi gorzką czekoladę). Przykro mi, ale nie potrafię rozczytać nazwiska, nie było adresu bloga, więc nie wiem, kto sprawił mi tę niespodziankę. Dziękuję Miqaisonfire za zorganizowanie wymiany i osobie, która wysłała mi paczkę. Książek obu nie czytałam, więc już nie mogę doczekać się lektury :) Dostałam dwa kryminały :):):)
Nie wiem kto wpadł po raz pierwszy na pomysł blogowej wymiany książkowej, ale należą się jej/jemu gratulacje, uściski i szacunek za pomysł, czyż nie?

wtorek, 10 maja 2011

O książek pożyczaniu

Zawsze chętnie dzieliłam się moimi skarbami książkowymi z przyjaciółmi i rodziną. Mam uzbierany już jakis księgozbiór przez te lata. Część książek dostałam, ale ogromną większość zdobyłam sama. Kupiłam za własne ciężko zarobione pieniądze. Z tego powodu te tomy są mi jeszcze bliższe. Ostatnio zaczęłam się zniechęcać do pożyczania, bo albo ktoś zbyt długo trzyma moją książkę i trzeba samemu dopominać się o zwrot, albo egzemplarz wraca zniszczony bez słowa przepraszam nawet, część osób nie szanuje książek, czyta byle jak, zagina rogi zamiast korzystać z zakładek i w ten sposób czyta, że książka wraca w takim stanie, że nie chce się zamknąć. Powyższe i inne sytuacje zmuszają mnie do zastanowienia czy danej osobie pożyczę książkę. Ponadto od pewnego czasu skrupulatnie notuję komu pożyczam. To przykre, gdyż uważam, że to osoba, która pożycza dzieło do lektury powinna pamiętać o terminie zwrotu i ostrożności przy korzystaniu.

Co powoduje, że nie pożyczacie już książki danemu osobnikowi?
Jakiego znieważenia swojej książki nie tolerujecie?
Chętnie pożyczacie czy trudno Wam rozstać się z książkami?

wtorek, 19 kwietnia 2011

Życie jest piękne

Dzisiaj po wyjątkowo ciężkim i dołującym dniu w pracy, kiedy nawet denerwować się nie miałam siły, tylko taka zgaszona i przymulona wróciłam ( nawet kawa nie pomogła i słodkie co nieco), okazało się.... że na stole w pokoju grzecznie czeka na mnie przesyłka. Oprócz miłego listu od przyjaciółki listonosz dostarczył mi wyczekiwaną książkę. To Grzechotka Joanny Jodełki. Książka jest moją pierwszą w życiu wygraną :) W tym miejscu dziękuję Tajemnicy33, która na swym blogu http://tajemnica33.blogspot.com/ ogłosiła konkurs, w którym miałam zaszczyt i przyjemność wygrania tego tytułu. Z Grzechotki wyjątkowo się cieszę, po pierwsze dlatego iż jeszcze nie znam twórczości Joanny Jodełki, po drugie gdyż za cel sobie postawiłam, już pewien czas temu, poszerzanie zakresu literatury z najnowszej literatury polskiej. A obecnie wydawane polskie dzieła zdecydowanie zasługują na bliższe spotkanie i są tego warte :) Recenzja na pewno pojawi się na blogu, a teraz lecę myć okna. Pozdrawiam wszystkich czytających i życzę radości wśród przedświątecznych przygotowań.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Mój dobytek książkowy

Zauważyłam, że wiele osób prezentuje swe domowe biblioteczki, więc i ja postanowiłam się podzielić moją. Zapraszam do obejrzenia. Na pierwszy ogień idzie półka z grubymi tomiszczami m.in. 3 książkami ukochanego Waltera Moersa.


Następnie moja ulubiona, moje zdobycze z literatury najnowszej.


Na koniec półki z sypialni. Zbierane latami. Na samym dole półka z książkami zdradzającymi kierunek studiów, który skończyłam.