.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2015

Jak ususzyć hortesję?

Nie jestem w tej dziedzinie autorytetem, ale wreszcie mi się udało estetycznie ususzyć hortensję. Wbrew pozorom to nie jest łatwe.


Kiedyś suszyłam ją gorącym latem. Od razu po ścięciu powiesiłam do góry nogami i efekt był cóż mizerny, bo baldachy opadły i zrobiły się wiotkie i mało estetyczne. Niestety niewiele przypominały świeżą hortensję. Zdjęć nie posiadam.


W tym roku zrobiłam inaczej, zerwałam kwiaty w połowie września i wstawiłam do wody, kilkanaście dni i stały w wodzie, potem dalej we flakonie bez wody i efekt jest jak widać na fotografiach. Być może pozytywny wpływ miał także  fakt, że łodygi zdrewniały.


Ciszę się, bo będę je miała w domu nawet zimą.

piątek, 22 sierpnia 2014

Wilkie Collins, Kobieta w bieli

Lektura sprzed prawie dwóch miesięcy. Książka została wydana w 1860 roku. W Polsce przetłumaczono ją 100 lat później. Mój egzemplarz pochodzi z 1988 roku czyli ma lat niewiele mniej niż ja :)  Tytuł ma ponad 600 stron, ale to i tak za mało. Książka jest wyjątkowa. Po pierwsze język tak różny od współczesnego, bez żadnych wulgaryzmów, bardzo dobrze się czytało. Atmosfera książka jest umiejętnie zagęszczana, czytelnik zagłębia się coraz bardziej i bardziej w rozwój akcji. Kobieta w bieli to jedna z najstarszych angielskich powieści kryminalnych, mimo że to początki gatunku, to książka jest świetnym kryminałem w dobrym stylu. Zdecydowanie polecam, szczególnie jako odskocznię od literatury najnowszej. Podoba mi się, że książka nie ma przewidywalnego zakończenia, wręcz odwrotnie. Ważnym wątkiem tej powieści jest też miłość, ale opisana ciekawie, nietuzinkowo, nie jest spłycana jak w wielu dzisiejszych książkach i filmach. Tom upolowałam na allegro i przyznam, że to jeden z moich najlepszych książkowych zakupów. Na pewno do niej wrócę.
 
 
Podczas zakupów ogrodniczych na targu natrafiłam przypadkiem na astra alpejskiego, który mnie zauroczył i zachwycił kolorem i delikatnością kwiatów. Nie mogłam go nie kupić. Jako roślina wieloletnia wkrótce wyląduje w ogrodzie, na razie rośnie sobie na moim balkonie. Szkoda że tak krótko kwitnie, ale czyni to tak słodko, że bardzo go polubiłam.