.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawlikowska Beata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawlikowska Beata. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka na Czarnym Lądzie

Tym razem blondynka wybrała się do Tanzanii. Trzecia książka Pawlikowskiej jaką przeczytałam  i jakoś coś zgrzytało, nie podobała mi się aż tak bardzo, jak poprzednie, tak średnio ją oceniam. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a otrzymałam taką sobie i średnio ciekawą książkę. Szkoda... Nie jest zła, ale szału niestety nie ma.

wtorek, 24 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka w Australii

Drugie spotkanie z autorką, (po Blondynce na Orinoko) tym razem wybrałam się na zwiedzanie Australii. Książki Pawlikowskiej zdecydowanie polubiłam, cenię ją też za to, że sama robi zdjęcia do swoich książek, więc jeździ z lustrzanką i obiektywami na krańce świata. Pawlikowska ma niesamowitą ciekawość świata i ludzi. Potrafi interesująco pisać o swoich wyprawach. Jest też szczera i nie pokazuje odwiedzanych miejsc przez różowe okulary, tylko w sposób realny. W tym tomie pisze sporo o Aborygenach, czyli rdzennych mieszkańcach kontynentu, o tym jak potraktowali ich biali ludzie odkąd odkryli i zaczęli zamieszkiwać Australię.


W kolejce do lektury czeka kolejny tom czyli Blondynka na Czarnym Lądzie.

wtorek, 3 stycznia 2017

Beata Pawlikowska, Blondynka na Orinoko

Książka była moim pierwszym spotkaniem z Pawlikowską, ale bardzo udanym, na tyle, że po skończeniu lektury, zamówiłam przez internet kolejne 2 jej książki: Blondynkę w Australii i Blondynkę na Czarnym lądzie. Teraz czekam na listonosza.

Podoba mi się sposób w jaki Beata Pawlikowska opisuje swoją podróż, bardzo dobrze mi się ją czyta. Książka jest zilustrowana zdjęciami jej autorstwa, co jest dodatkowym plusem. Kobieta jest odważna podróżuje sama, dźwiga w plecaku podręcznym aparat i dwa obiektywy oraz torbę podróżną. Jest samodzielna, silna, odważna i ciekawa życia.

Zagłębiając się w lekturę kolejnych tomów przeniosłam się do dżungli w Ameryce Południowej, którą Pawlikowska przemierzała rzeką. 

Podoba mi się też mądrość życiowa, jaka cechuje Pawlikowską, co widać, gdy się ją czyta. Ma mądry i dojrzały  stosunek także do kwestii odżywiania (w książce było o tym tylko trochę, reszty dowiedziałam się ze strony autorki np. że nauczyła się gotować jak dotarło do niej jakie jest wysokoprzetworzone jedzenie, zrezygnowała z cukru, je dużo kasz).

Zaczęłam kiedyś czytać książkę Cejrowskiego o Ameryce Południowej, ale mi nie podeszła i odłożyłam. Pawlikowska to inna bajka, podoba mi się jej styl i bardzo ją polubiłam. Jestem ciekawa kolejnych spotkań z jej książkami.