Przeziębiłam się w tym miesiącu po raz drugi do tego stopnia, że ponownie byłam zmuszona kurować się na zwolnieniu lekarskim w domu. Muszę popracować nad moją odpornością.
Plusem sytuacji (jak już przestała mi dokuczać gorączka) była możliwość poczytania książek. Siedlisko Majewskiego to ponowna lektura i bardzo mi się podobała. Ciepła powieść o perypetiach starszego małżeństwa, które przenosi się ze stolicy na Mazury do domu odziedziczonego po ciotce. Ich zmagania z mazurską codziennością, sąsiadami, pensjonatem i perypetie rodzinne czyta się z przyjemnością. Jednak drugi tom czyli Zima w Siedlisku nie podobał mi się, był całkiem inny od tomu pierwszego, przerysowany, już nie ciepły tylko momentami aż niesmaczny.
Przede mną jeszcze obejrzenie serialu nakręconego na podstawie pierwszej części, gdzie główną bohaterkę gra Anna Dymna.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majewski Janusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majewski Janusz. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 stycznia 2019
piątek, 30 marca 2012
Janusz Majewski, Siedlisko
Siedlisko zachwyca już samym swym wyglądem, szczególnie takich wzrokowców jak ja :) Okładka jest wyjątkowa. Podoba mi się nietypowe i płynne połączenie zdjecia i grafiki/obrazu. Chmury są bardzo pozytywne i sam wygląd książki nastraja optymistycznie. Czcionka jaką jest zapisany tytuł jest jak kropka nad i oraz doskonale komponuje się z całością. Miłym dodatkiem są urocze rysunki przed i po zakończeniu każdego rozdziału. Od dziecka mam slabość do rysunków w książkach. Ponadto wewnętrzne strony okładki są nie białe, a zielone, tytuł także jest oryginalnie wyeksponowany w tym kolorze. Część wizualna książki jest na 6+. Na szczęście treść także jest bardzo dobra. Czytałam kilka książek z podobnymi motywami, gdzie bohaterka przenosi się na wieś i tam zakłada pensjonat, ale Siedlisko zdecydowanie zaliczam do najbardziej udanych. Tak się złożyło, że książka była czytana w ratach m.in. w drodze do i z pracy. Gdybym ją przeczytała za jednym zamachem, to na pewno jeszcze bardziej przypadłaby mi du gustu. Co mnie urzekło, to opisy. A dobre opisy bardzo cenię w literaturze. Akcja wciąga, postacie są ciekawie przedstawione, książkę czyta się przyjemnie. Powieść jest pełna ciepła, rodzinna, pozytywna, a takie właśnie lubię. Zresztą jak może nie być ciekawie poczytać o losach pary, któa dziedziczy dom po ciotce na Mazurach, wyjeżdża i postanawia tam się osiedlić, z czasem założyć pensjonat. Perypetie rodzinne są takie niby codzienne, ale ciekawie i dobrze przedstawione. Bohaterowie naturalnie wchłaniają się w nowe środowisko z pożytkiem dla jednych i drugich i tak życie płynie.
Dziękuję wydawnictwu Marginesy za możliwość przeczytania tej książki.
Z racji zwolnienia lekarskiego z powodu przeziębienia i wykorzystując możliwość posiedzenia pod ciepłą kołderką, zamierzam nadrobić zaległości czytelnicze. Popijając na przemian herbatkę z miodem, cytryną i sokiem malinowych, faszerując się tranem, witaminą C, cholinexem i syropem z kaliny oraz korzystając z chusteczek higienicznych biorę się za lekturę. Na pierwszy ogień pójdzie zakupiona wczoraj książka Kate Morton Zapomniany ogród.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
